Wyświetlam 1 - 10 z 11 notek

Czy można jeszcze komukolwiek zaufać?!

  • Napisane 5 lutego 2012 o 15:32

Około trzy miesiące temu przeprowadziłam szczerą rozmowę z koleżanką z klasy. Rozmawiałyśmy o swoich problemach, marzeniach i wspomnieniach. Wzbudziła we mnie zaufanie (chociaż prawie jej nie znałam). Była bezkrytyczna dla siebie, dla innych wręcz na odwrót. Co chwila kogoś obgadywała, ale nie mnie (tak mi się przynajmniej wydawało). Właśnie chyba dlatego ją lubiłam, bo wydawała się dla mnie milsza niż dla innych.. Ale ostatnio w rozmowie z innymi dziewczynami z klasy przyłapałam ją na obgadywaniu moich problemów przy mnie. Wyśmiewała je. Śmiała mi się prosto w oczy. Śmiała się z tego co wyprawia moja siostra (z jej choroby psychicznej, z tego jak mówiłam że mnie ona denerwuje, owszem działa mi na nerwy, ale jak starsza siostra. Czasem wkurza, czasem ją uwielbiam.). Nie za bardzo wiedziałam wtedy co mam zrobić. Śmiać się z innymi? Płakać? Uciekać? Wszcząć bójkę? Nic z tego. Spojrzałam jej w oczy tak głęboko i z taką odrazą, że zaraz się zamknęła, a ja spokojnie, bez słowa od nich odeszłam. Od tamtej pory nie ufam już ludziom. Nie jestem już taka naiwna. Do tamtej dziewczyny się prawie nie odzywam. Nawet na nią nie patrzę i nie rozmawiam o niej. Nie chcę być jak ona. Nie potrafię się mścić. Zachowam jej problemy dla siebie, żeby moje spojrzenie za każdym razem bolało ją bardziej. Żeby wiedziała, że źle zrobiła..

Muzyka

  • Napisane 4 lutego 2012 o 22:34

Nie potrafię sobie wyobrazić życia bez dźwięków. Czasami próbuję poczuć się jak ludzie niesłyszący, ale nawet w najgłębszej ciszy zawsze słyszę jakiś dźwięk. Nawet rytmiczne bicie serca, ono też jest czymś co można nie tylko poczuć, ale i usłyszeć. Kiedyś oglądałam na jakimś kanale edukacyjnym program o powstaniu świata, o tym wielkim wybuchu, któremu (zdawałoby się) powinien był towarzyszyć niewyobrażalny huk, a tak naprawdę panowała wtedy pusta wręcz cisza. Nie umiem sobie tego wyobrazić. Wszędzie dookoła otaczają mnie dźwięki, nie ma miejsca gdzie czegoś bym nie usłyszała.

A sama muzyka? Czy można żyć bez muzyki? A jeśli tak to w jaki sposób?

Muzyka dowartościowuje duszę. Staje się ona cenniejsza i bogatsza. Dzięki niej można odetchnąć i spojrzeć na świat inaczej. Uspokaja, pomaga się odstresować, zrelaksować. Jak można żyć bez relaksu?

Słuchając swoich ulubionych kawałków zapominam o całym bożym świecie. To jest właśnie moja miłość. Muzyka. Czy będzie miała kiedykolwiek swój koniec? Sądzę, że nie, bo jeśli muzyka (tworzona przez człowieka) zginie, to pozostaną jeszcze dźwięki natury, które także są naprawdę bardzo kojące. Ćwierkanie ptaków. Szum drzew, fal.. Chociaż w dzisiejszych czasach to właśnie dźwięki natury są coraz mniej „popularne”.. Każdy słucha tego, co puszczają w radiu, w telewizji lub tego, co jest na youtube. Nikt nie potrafi się już tak porządnie wsłuchać w to, co dała natura.

Także ludzie wraz z rozwojem techniki są coraz mniej naturalni. A przynajmniej większość…

Metamorfoza. Czy jakoś tak. ;)

  • Napisane 3 lutego 2012 o 16:07

Ostatnimi czasy przechodzę pewnego rodzaju przemianę. Patrzę na wszystko całkiem inaczej. Wiem, że jeśli naprawdę chcę coś osiągnąć muszę ciężko pracować. Nie mam innego wyjścia – po prostu muszę wyleczyć się z tzw „lenia”, wziąć się w garść. Co za tym idzie? Regularne ćwiczenia i nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Mam nadzieję, że to pomoże.

Wszystko zaczęło się kiedy z koleżankami postanowiłyśmy zapisać się na wolontariat, w klasztorze. Miałyśmy opiekować się kobietami chorymi, niedorozwiniętymi itp. Kiedy pierwszy raz tam przyszłam doznałam szoku. Mój Boże – pomyślałam – Dlaczego tak bardzo ukarałeś te kobiety? .

Większość z nich była dorosła, powiem więcej – podchodziła pod wiek starczy. Liczyły sobie od okolo 30 lat do 70. Żadna z nich nie potrafiła płynnie czytać, w ogóle zachowaniem przypominały dzieci. Układało się z nimi puzzle, śpiewało piosenki (kościelne oczywiście) oraz czytało im książki (a właściwie to pokazywało obrazki, bo one tak chciały).

Nie będę opowiadać wszystkiego w drobnych szczegółach, bo to nie o to tutaj chodzi. Te kobiety mnie odmieniły. Uspokoiłam się i stałam się bardziej ambitna. Pokazały mi, że powinnam dziękować Bogu za to, że stworzył mnie taką jaka jestem, zdrowa, silna no i przepełniona złudnymi marzeniami ;)

Pod spodem piękna piosenka, która wciąga mnie w swoją „bajkę” za każdym razem kiedy jej słucham. Polecam połączenie tej piosenki z teledyskiem stworzonym przez fana. Fragmenty teledysku pochodzą z gry final fantasy.

Enya – Only time

Who can say
where the road goes
where the day flows
- only time

And who can say
if your love grows
as your heart chose
- only time

Who can say
why your heart sighs
as your love flies
- only time

And who can say
why your heart cries
when your love lies
- only time

Who can say
when the roads meet
that love might be
in your heart

And who can say
when the day sleeps
if the night keeps
all your heart

Night keeps all your heart

Who can say
if your love grows
as your heart chose
- only time

And who can say
where the road goes
where the day flows
- only time

Who knows – only time
Who knows – only time

Killing me softly with his song.

  • Napisane 2 lutego 2012 o 13:42

Wspaniała piosenka, wspaniale zaśpiewana przez zespół Fugees. Czego można chcieć więcej po wsłuchaniu się w nią? Przesłuchajcie, wsłuchajcie się w słowa. :)

Pink – sober

  • Napisane 31 stycznia 2012 o 16:22

I don’t wanna be the girl who laughs the loudest
Or the girl who never wants to be alone
I don’t wanna be that call at four o’clock in the morning
‚Cause I’m the only one you know in the world that won’t be home

Aahh, the sun is blinding
I stayed up again
Oohh, I am finding
That’s not the way I want my story to end

I’m safe
Up high
Nothing can touch me
But why do I feel this party’s over?
No pain
Inside
You’re my protection
But how do I feel this good sober?

I don’t wanna be the girl who has to fill the silence…
The quiet scares me ’cause it screams the truth
Please don’t tell me that we had that conversation
When I won’t remember, save your breath, ’cause what’s the use?

Aahh, the night is calling
And it whispers to me softly, „come and play”
Aahh, I am falling
And if I let myself go, I’m the only one to blame

I’m safe
Up high
Nothing can touch me
But why do I feel this party’s over?
No pain
Inside
You’re like perfection
But how do I feel this good sober?

I’m comin’ down
Comin’ down
Comin’ down
Spinnin’ round
Spinnin’ round
Spinnin’ round
Looking for myself.. Sober

Comin’ down
Comin’ down
Comin’ down
Spinnin’ round
Spinnin’ round
Spinnin’ round
Looking for myself.. Sober

When it’s good, then it’s good, it’s so good, ’till it goes bad
Till you’re trying to find the you that you once had
I have heard myself cry
Never again
Broken down in agony
And just trying to find a friend

I’m safe
Up high
Nothing can touch me
But why do I feel this party’s over?
No pain
Inside
You’re like perfection
But how do I feel this good sober?

I’m safe
Up high
Nothing can touch me
But why do I feel this party’s over?
No pain
Inside
You’re like perfection
But how do I feel this good sober?

How do I feel this good sober?

Cóż mogę powiedzieć o tej piosence? Jak dla mnie to ona jest jedną wielką metaforą mojego życia. Wspaniała.

Loove…

  • Napisane 31 stycznia 2012 o 16:00

Właściwie to o co chodzi z tą całą miłością? Wszyscy wokół opowiadają o swoich przeżyciach z tą „drugą połówką”, ale co oni mogą o tym wiedzieć? Czy w wieku siedemnastu lat można się tak naprawdę zakochać? Tak na zawsze, na wieki wieków amen? Szczerze wątpię.

Sądzę, że na 9/10 z tych par, które znam rozstaną się za kilka miesięcy, nie mówiąc już o zakończeniu edukacji, które nastanie za 2 lub (dla niektórych) 3 lata. Wtedy ich drogi się rozejdą, bo np. jedno pojedzie gdzieś daleko na studia, a drugie będzie musiało zostać z braku pieniędzy lub nadmiaru obowiązków w domu.

Zawsze byłam, jestem i będę realistką, szczególnie jeśli chodzi o puste związki, które kręcą się w mojej szkole. Z tego, co zaobserwowałam polegają one wyłącznie na obściskiwaniu się na środku korytarza – zero słów, rozmów, czy nawet patrzenia sobie w oczy. W mojej szkole są chyba tylko ze trzy pary, które mają duże szanse na jakąś przyszłość.

Słyszałam, że miłość w moim wieku jest najsilniejsza, najbardziej nieodpowiedzialna, najbardziej nieprzewidywalna i najbardziej uzależnia. Możliwe, nigdy jeszcze tego nie czułam, ale patrząc na te „pary” z mojej szkoły trochę w to wątpię. Ciągle się kłócą, a kiedy to robią zmieniają statusy na facebooku. „To skomplikowane” , potem „wolny/a” i tak na okrągło. WTF? To właśnie jest ta „big love” o której ciągle mówią?

Jedynie te trzy pary, o których wcześniej mówiłam zasługują na miano prawdziwej miłości. Nie muszą stać blisko siebie, żeby było wiadomo, że są od siebie uzależnieni. Mogą stać nawet na dwóch przeciwnych końcach korytarza, a i tak będzie widać, że łączy ich jakieś uczucie. Kiedy wyciągają wzrok tylko po to, aby zobaczyć czy ich połówka się nadal patrzy w tą stronę. To jest miłość. Tak myślę..

Przyjaciółka na zawsze? Tak.. jasne..

  • Napisane 30 stycznia 2012 o 10:39

Niemal od roku zastanawiam się czy można przyjaźnić się z więcej niż dwiema osobami? Wiem, ktoś powie, oczywiście, bez problemu, ale chyba nie w moim przypadku. Dlaczego dziewczyny są aż tak podatne na wpływy swoich chłopaków?

Może zacznę od początku.

Od dziecka przyjaźniłam się z trzema dziewczynami, jedną w moim wieku, drugą rok młodszą, a trzecią dwa lata młodszą. Jeszcze cztery lata temu to ja byłam ta na którą łatwo wpłynąć. Miałam chłopaka, który (delikatnie powiem) źle na mnie wpływał (znałam go zaledwie dwa miesiące). Czyli przez niego olewałam dwie młodsze przyjaciółki (praktycznie to udawałam, że ich nie znam), co słowo to było u mnie przekleństwo, jeszcze chwilę byśmy pobyli razem, a zaczęłabym palić papierosy.. Byłam wtedy taka naiwna.. Pewnego dnia powiedziałam mu, że go kocham, on odpowiedział mi to samo, a nazajutrz… ze mną zerwał. Powiedział, że musimy od siebie odpocząć itp. Ha! Świetna gadka, co..? Na początku rozpaczałam, bo wiadomo wielka miłość, z nim pierwszy raz się tak na prawdę całowałam, ale później zdałam sobie sprawę, że nic do niego nie czułam. Po prostu mi imponował swoim wyglądem i tyle.. Co za puste dziecko ze mnie było.. Dzięki temu rozstaniu wróciłam do moich przyjaciółek wielce skruszona, a one mi na szczęście wybaczyły.

Ale tu nie chodzi o mnie..

Rok temu do jednej z moich trzech przyjaciółek napisał pewien chłopak. Pisali ze sobą tydzień.. TYDZIEŃ! I po tym tygodniu zaczęli ze sobą być. Na początku było bardzo fajnie, pomimo tego, że znali się tak krótko widać było, że są od siebie uzależnieni… Ale później to zaczęło być chore. On zaczął jej mówić rzeczy typu „czekam na twoją przemianę”.. Co miał na myśli? Przemianę z naturalnej dziewczyny w plastikowy pokrowiec. I po kilku tygodniach tak się stało. Ten plastikowy pokrowiec robił się coraz gorszy. Zaczęła pyskować rodzicom, popalać papierosy, pić i w końcu olewać nas, swoje najlepsze przyjaciółki. Stała się częścią jego świata. To wszystko trwa już rok. W między czasie rozstawali się ze sobą i schodzili z cztery razy. Pierwszy raz był najgorszy. Pokłóciła się z nim, pobiegła do parku cała zapłakana, wzięła jakieś szkło leżące obok niej i zaczęła się ciąć. Po chwili wpadła do mojej drugiej przyjaciółki i poprosiła ją, żeby ta pomogła jej się ogarnąć. Rozumiecie? Po prawie połowie roku nie odzywania się nagle poprosiła o pomoc.. Miękkie serce mojej przyjaciółki pomogło jej, ja też a pewno bym tak zrobiła.. Nadal ją kocham jak siostrę, ale to już nie to samo, nie czuję się przy niej tak jak kiedyś. Tak swobodnie… Wiele razy próbowałam się z nią skontaktować, porozmawiać, ale te próby spełzły na niczym.

Czemu dziewczyny są tak podatne na wpływy swoich chłopaków? :(

Winter

  • Napisane 29 stycznia 2012 o 14:17

Ta zima już mi działa na nerwy. Czy to jakiś żart? Zastanawiam się dlaczego na święta Bożego Narodzenia prawie nigdy już nie pada śnieg i jest ciepło, a miesiąc później robi się nagle zimno jak na biegunie?!  Czemu tylko na filmach w czasie świąt jest tak pięknie, a u nas zawsze musi być chlapa?!

Dzisiaj w mojej miejscowości jest -9 stopni, a na święta było +10 … czy tylko mi się wydaje to głupie i bez sensu?

Skoro taka zima ma być co roku i takie święta, to dla mnie lato może trwać cały rok. Bo ostatnio prawie co roku można mówić ładną zimę mamy tej wiosny, lub na odwrót. Tak samo jest z latem i jesienią. WTF?!

Mam nadzieję, że w przyszłym roku zima będzie zimą, lato latem, wiosna wiosną, a jesień jesienią.

NIE DLA ACTA!!!

  • Napisane 25 stycznia 2012 o 16:42

Drogi Użytkowniku Wolnego Internetu. Zapewne już wiesz, że 26 stycznia Polska ma podpisać ACTA. Jeśli jeszcze nie wiesz co to, to czytaj dalej. Otóż pod pretekstem chronienia praw autorskich, każdy Twój krok w Internecie będzie śledzony i zapisywany. Jeżeli naruszysz prawa autorskie np. podzielisz się filmikiem, zablokują Ci dostęp na tę stronę, zabiorą do więzienia, bądź dadzą karę pieniężną. Strony takie jak: Facebook, Youtube, Kwejk, Demotywatory itp. przestaną istnieć. Internet będzie ocenzurowany. Wklej to na swoją tablicę, jeśli nie chcesz, aby Polska podpisała ustawę. Pokaż, że jest nas wielu! NIE DLA ACTA!!!

Guy with a guitar.

  • Napisane 25 stycznia 2012 o 16:09

To było tak dziwne, że do tej pory nie potrafię się z tego otrząsnąć. Niemal się tego wstydzę, bo jak taka na co dzień poważna i stonowana osoba jak ja może wierzyć w coś typu ‚przeznaczone sobie osoby’ albo ‚miłość od pierwszego wejrzenia’ ?

Może zacznę od początku..

Pewnego pięknego dnia (czyli dokładnie tydzień temu) wybrałam się na casting do programu muzycznego. Wybierano tam wokalistów. Było mnóstwo ludzi, ale kiedy przyszłam byłam jedną z pierwszych osób. Po jakichś pięciu godzinach czekania w końcu przyszła kolej na to, abym przeniosła się razem z piętnastoma innymi osobami do poczekalni. Wchodząc tam od razu dostrzegłam, że środek sali jest pusty, a ludzie siedzieli przy ścianach. Panowała tam przemiła atmosfera. Każdy śpiewał, uśmiechał się i czekał na swoją kolej przesłuchania.

Nagle pojawił się on.  Miał czarne włosy, był wysoki i nieziemsko przystojny. Na plecach miał gitarę w pokrowcu, a przez ramię przewieszoną kurtkę. Odkąd tylko go zobaczyłam od razu zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Wszedł na poczekalnię , zdjął kurtkę, usiadł na środku i zaczął grać i śpiewać. Jego miny kiedy grał nie da się opisać. Taką miłość żywił do tego instrumentu, że prawie wyglądało to jakby się do niej przytulał.

Kiedy tylko zaczął śpiewać od razu się do niego dołączyłam, a on spojrzał na mnie i pięknie się uśmiechnął. Od tamtego momentu co chwila patrzył mi prosto w oczy. To było magiczne . Czasami nie wiedziałam co zrobić tak mnie lustrował.


  • RSS